Dobrowolnie dałam się złapać w sieć tej poezji. Debiut „Pęknięcia” Beata Kuna

 

Posłowie zamieszczone w debiutanckim tomie Beaty Kuny „Pęknięcia”

 

Pisanie jest aktem odwagi. Publikowanie – jeszcze większym. Przede mną i przed czytelnikami – Pęknięcia. Debiutancki tom poetycki Beaty Kuny.

Pamiętam moment, w którym dowiedziałam się o jej wierszach. Nie znałyśmy się wtedy. Wspólna znajoma, też Beata ;), wysłała mi kilka zdjęć. Drobne pismo, niebieski kolor tuszu. Ręcznie pisane miniatury. Było w nich coś, co zapada w pamięć od pierwszego czytania. Takie są wiersze Beaty – wzbudzają wątpliwości, burzą schematy, niepokoją, wprowadzają ferment. Zatrzymują. Zapadają w odbiorcy – jak klamka, jak wyrok, jak kamień.

Potem poznałyśmy się osobiście. Więcej wierszy, rozmowy; i to poczucie, że ta poezja nie może zostać w szufladzie. Droga od tego momentu do chwili, gdy trzymam w rękach jej pierwszy tom wierszy, wydaje się być krótka. W rzeczywistości ten zbiór to lata zbierania słów, zapisywania chwil, łowienia momentów…Lata zwyczajnego życia kobiety, która słucha słów tak, jak inni słuchają muzyki — uważnie, z empatią.  Poetyckie wnikanie w rzeczywistość.

Poezja Beaty Kuny świadczy o nieoczywistej wyobraźni, często idącej pod prąd. Dowodem tego jest przywoływanie motywów uznawanych za “zużyte”, które były omówione już wiele razy. Poetka pokazuje je w oryginalny, właściwy dla siebie sposób. Nadaje im charakterystyczny rys. Język poetycki w Pęknięciach z jednej strony potrafi być wyrazisty, niepokorny i prowokujący, by za chwilę stać się kruchy, niemal wycofany. Wiersze pozostawiają przestrzeń – do dialogu, do dopisania własnej historii, albo… do wspólnego milczenia.

Zwracają uwagę tytuły, zadziorne frazy, mocne puenty. Uderza uwrażliwienie na szczegóły dotykające zwyczajności w życiu, orientowanie się w sprawach prozaicznych:

trzeba wymienić butlę nie przedobrzając z gwintem. 

Tak się rodził język tego tomu – na żyznym gruncie mieszanki poetyckiej wnikliwości i wrażliwości oraz doskonałej organizacji prozy życia. To poezja, w której jest

– pokora:

jeśli chcesz mogę być tylko chusteczką

– akceptacja:

nie ma co przeklinać / przecież warto było przelewać ciepło / 

z palców na palce

– tęsknota:

przypomnij mi się / przecież byliśmy / ty ziemią ja pestką.

Kuna pisze z wyczuwalnym szacunkiem do słowa – oszczędnie, a jednocześnie z uderzającym zaangażowaniem w poruszaną kwestię, na pełnej petardzie.

Z poezją w tomie ciekawie korespondują rysunki autorstwa Pawła Krzych.

Współczesny poeta Tadeusz Dąbrowski napisał:

Ryba bez wody umiera. Poezja bez tajemnicy również. Poeta-wędkarz ma prawo zbliżać się do myśli tylko wówczas, kiedy kierują nim bezinteresowność, ciekawość i podejrzliwość.

W moim odczuciu Beata Kuna w pisaniu kieruje się wyżej wymienionymi cechami. Jako czytelniczka dobrowolnie dałam się złapać w sieć jej poezji. Mam wrażenie, że nie pozostanę w tym sama, bo przecież, jak pisze Beata, jest:

tysiące nas takich

bogatszych o kilka popękań

i to żadna naiwność

wpaść w kałużę szukając morza.

 

                                                                                                           Małgorzata Szepelak 

Dziękuję autorce za zaufanie w powierzeniu tak ważnego i pięknego zadania, jakim jest napisanie posłowia. Jednocześnie wielkim wyróżnieniem jest znaleźć się w towarzystwie uznanego poety, Jacka Świerka, który jest autorem drugiego posłowia.